Dotykając Światła
Religijność towarzyszyła człowiekowi od zarania jego dziejów. Potrzeba kontaktu z siłami wyższymi dotyka niemal każdego, w mniejszym lub większym stopniu. Wielu uważa że obraz bogów nosimy w sobie.
"Kiedy więc określamy Boga jako archetyp, to i tak nie mówimy niczego o Jego właściwej naturze. Uznajemy jednak w ten sposób, że »Bóg« został wpisany w tę część naszej duszy, która jest wcześniejsza niż psyche świadoma i dlatego nijak nie może uchodzić za wymysł świadomości. Tym samym Bóg nie zostaje usunięty, ani zniesiony; przeciwnie - zostaje umieszczony w bezpośredniej bliskości dziedziny dostępnej doświadczeniu"
C.G. Jung
Ta wewnętrzna potrzeba zmusiła ludzi różnych czasów i kultur do namacalnego uzewnętrznienia jej w postaci religii. Problem w tym że nasze przeczucia względem absolutu, jakkolwiek nie pozbawione podstawy, w momencie próby zdekodowania ich na obraz naszych zmysłów, dzięki którym moglibyśmy je poznać, wychodzą różnie i często sprzecznie. Myślę że jest gdzieś wspólne źródło, do odnalezienia w pierwotnych religiach naturalnych, kiedy przeczucie o którym piszę było najświeższe ludziom. W ostatnich czasach człowiek zrezygnował z kierunku poszukiwań prowadzących wgłąb siebie, na rzecz nauki zdekodowanych wizji innych ludzi, często odległych kulturowo przez co wykładnia nie pasuje do naszych doświadczeń i intuicji. To jak opowieść o tym samym bogu tylko w języku kompletnie niezrozumiałym. Powstało pojęcie wiary łamiące naszą logikę. Dostajemy do wierzenia mit który uwiera nas jak buty innej osoby.
"Gdy chodzi o mnie, treść wiary musiałaby się objawić sama w sobie empirycznie - dopiero wtedy mógłbym ją przyjąć”
C.G. Jung
Myślę że warto wrócić do poszukiwań biegnących ku źródłom w nas rozpoczynających bieg. Nie bać się myśleć, wątpić, analizować. Nikt nie będzie miał nam tego za złe, taka jest nasza prawdziwa natura.
Łapcie Światło!!!!
CHAOS!!!
Łapcie Światło!!!!
CHAOS!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz